Dwa języki, dwa finały

https://ruchmuzyczny.pl/

Włoski artysta zajmuje się Moniuszką od lat, poznał jego dzieła, wie, co w nich jest typowo polskie i co pozwala porównywać go z innymi najlepszymi XIX-wiecznymi twórcami operowymi. Dyrygent nie miał do dyspozycji swojego zespołu instrumentów dawnych Europa Galante, a współczesną orkiestrę operową, ale i z nią w znanej nam partyturze potrafił odnaleźć rzeczy nieoczywiste

Jacek Marczyński

Pomysł Opery i Filharmonii Podlaskiej, by wystawić Halkę w dwóch wersjach językowych – włoskiej i polskiej – nie wszystkim się spodobał. Potraktowano go wręcz jak zamach na nasze narodowe dzieło. Cóż, jest to przedsięwzięcie niemal pionierskie – Halkę po włosku wystawiono scenicznie tylko raz, w Mediolanie, siłami amatorskimi, ponad 120 lat temu. Moniuszko zaś marzył, by jego opera nie miała jedynie znaczenia lokalnego i zaakceptował tłumaczenie libretta, którego dokonał bliski mu Giuseppe Achille Bonoldi, pierwszy odtwórca barytonowej partii Jontka w wileńskiej wersji z 1848 roku. Podejrzewam, że w 2026 roku znajdzie się niewielu pasjonatów, którzy zechcą spędzić dwa wieczory z Moniuszką w Białymstoku (widz ma wybór, choć znacznie częściej spektakl ma być grany po polsku), a jednak warto, gdyż daje to okazję do ciekawych porównań.

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

Różnice powoduje już sama melodia języka. Wiadomo, że włoszczyzna z dominującymi w niej samogłoskami otwartymi ma zdecydowanie śpiewniejszy charakter niż polszczyzna z licznymi szeleszczącymi spółgłoskami. Ponadto, jeśli kompozytor dba o sensy znaczeniowe poszczególnych słów – a Moniuszko do takich należał – to stara się je podkreślić dźwiękiem. We frazie rozpoczynającej pierwszą arię Jontka – „I ty mu wierzysz, biedna dziewczyno” – istotny jest jej początek, a muzyka wzmacnia dramatyzm tych słów. We włoskim tłumaczeniu – „Tu credi ancora al seduttore” – ważniejsze jest słowo ostatnie („uwodziciel”), a tenor może nim zainicjować przede wszystkim kantylenę, z czego w Białymstoku umiejętnie skorzystał kreujący Jontka Matheus Pompeu.

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

Słuchając Halki z tekstem Bonoldiego, łatwiej odnajdujemy wpływy opery włoskiej. Pełna wyrzutów sumienia aria Janusza Skąd tu przybyła mimo mej woli w tej wersji w części zasadniczej także czaruje urokiem melodii. A chóry z ostatniego aktu mogłyby stanowić ozdobę dzieł Belliniego czy Verdiego – zwłaszcza w świetnym wykonaniu artystów OiFP o głosach miękkich i pięknie w swym brzmieniu dostrojonych. Takiego zespołu może pozazdrościć Białemustokowi każdy teatr w Polsce. Echa mrocznego romantyzmu niemieckiego też brzmią w partii orkiestrowej, a wszystko to doskonale rozumie Fabio Biondi, który przygotował obie podlaskie Halki.

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

Włoski artysta zajmuje się Moniuszką od lat, poznał jego dzieła, wie, co w nich jest typowo polskie i co pozwala porównywać go z innymi najlepszymi XIX-wiecznymi twórcami operowymi. Dyrygent nie miał do dyspozycji swojego zespołu instrumentów dawnych Europa Galante, a współczesną orkiestrę operową, ale i z nią w znanej nam partyturze potrafił odnaleźć rzeczy nieoczywiste. Halkę włoską prowadził w szybszych tempach, bez wyraźnego podziału na poszczególne numery, a płynna narracja była pełna troski o melodię. Kolejnego wieczoru dyrygował nieco wolniej, podkreślając dramatyzm dzieła. Co ciekawe, można było odnieść wrażenie, że doskonale zna pozornie niewokalny język ojczysty Moniuszki, ze wszystkimi szelestami i świstami.

To, co naprawdę polskie i nienaruszalne – mazur w akcie pierwszym oraz tańce góralskie – zostało w obu przedstawieniach oddane wiernie wobec tradycji. Do tych scen zaproszono Zespół Pieśni i Tańca „Kurpie Zielone”, który podbił serca publiczności energią, dynamizmem i naturalnością, zwłaszcza kroku mazurowego (choreografia – Agnieszka Ondruch-Sikora). Tańce te są znamiennym elementem obu wersji, ale inscenizacja Michała Znanieckiego, choć pozornie taka sama, różni się jednak drobnymi, ale znaczącymi szczegółami.

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

Do kontuszowej narodowej przeszłości reżyser – także autor scenografii, kostiumów i części choreografii – odwołał się tylko z lekka. Uznał, że trwalszym elementem naszej tradycji jest strój góralski, więc świat szlachecki ma tu ponadczasowy charakter. Pominąwszy typową dla produkcji Znanieckiego skłonność do licznych, nie zawsze czytelnych dodatków (choćby przewrócony powóz towarzyszący wejściu Halki), interesuje go w tej operze uniwersalny aspekt społeczny – zderzenie światów, wzajemna wrogość, poczucie wyższości i odtrącenie inności. Mamy tu też oryginalną ramę choreograficzną, przypominającą, że chodzi o operę epoki romantyzmu. Zdaniem reżysera, od XIX-wiecznego realizmu ciekawsze jest dziś spojrzenie na tytułową bohaterkę jako na kolejną nieszczęśnicę odtrąconą przez ukochanego i błąkającą się na pograniczu światów realnego oraz fantastycznego.

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

Jej niejednoznaczność ukazały obie wykonawczynie tej partii. „Włoska” Natalia Rubiś miała w sobie rys szaleństwa bliski postaciom Belliniego czy Donizettiego. Marcelina Román była dziewczyną z krwi i kości, miała góralską zawziętość podkreśloną wyrównanym brzmieniem dźwięcznego sopranu bez sztucznego tonu. Matheus Pompeu, który wcześniej jako Jontek podbił polską publiczność koncertowymi wykonaniami z Fabiem Biondim i Europa Galante, znów czarował swobodnym prowadzeniem frazy. Ale dopiero w wersji polskiej Paweł Skałuba pokazał, ile z tej partii można wydobyć dramatyzmu. Z dwóch braci Gierlachów bardziej wyrazistym Stolnikiem okazał się Wojtek, natomiast prawdziwym bohaterem obu wieczorów był Stanisław Kufluk, który na dwie godziny przed włoską premierą dowiedział się, że musi zastąpić niedysponowanego Mariusza Godlewskiego, choć uczestniczył tylko w kilku próbach. A kolejnego dnia stworzył pełnokrwistą postać Janusza. W roli Zofii wystąpiły Monika Ledzion i Anna Wolfinger.

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

15, 16.05.2026, Białystok, Opera i Filharmonia Podlaska, S. Moniuszko Halka. Fot. Michał Heller

Znaczące były zmiany w obrazie finałowym obu spektakli. Włoski, poetycki i bardziej melodramatyczny, Michał Znaniecki spuentował ostrym, rewolucyjnym, choć pozostającym w sferze wyobraźni, obrazem buntu, na którego czele stanął Jontek, podpalający kościół. Polski kończył się tradycyjnym weselnym obrzędem z tragedią w tle. Czy polska Halka nie jest gotowa na bardziej niestandardowe interpretacje?